Mnóstwo ludzi gra cały czas to samo, unikając teorii i maksymalnie ograniczając liczbę typów pozycji. Sam na początku starałem się zminimalizować ilość teorii do przestudiowania, a nawet łączyć typy pozycji, choć przynajmniej starałem się grać debiuty o bardzo różnym charakterze.
Często więc jest tak, że ktoś na wszystko co się da białymi gra atak królewsko-indyjski, unika otwartej sycylijskiej, po 1.d4 białymi c4 nie zagra, po 1.e4 e5 gra wyłącznie włoską albo coś mniej popularnego, a jeśli już przyjmie hiszpańską, to zawsze gra wariant wymienny, i tak dalej.
Wszystko OK, ale na przykład ja musiałem przestać unikać białymi sycylijskiej, a potem zacząć grać hiszpańską, aby nie rzucić szachów, bo to stawało się już nudne (zwłaszcza że na przykład w szkockiej i tak większość wymienia skoczki, co wprawdzie dla białych jest bardzo dobre, ale ja chciałem grać Miesesa i resztę).
Teraz przymierzam się do e5 po 1.e4 i zamkniętych pozycji we francuskiej (bo praktycznie takich nie gram, choć mam pewną podbudowę za sprawą Nimzowitscha).
Też macie potrzebę różnicowania debiutów lub grania nowych rzeczy? Tak abstrahując od chęci podniesienia poziomu gry? _________________ "wojtzuch" piszemy od małej litery.
Też macie potrzebę różnicowania debiutów lub grania nowych rzeczy? Tak abstrahując od chęci podniesienia poziomu gry?
To zależy od samego człowieka. Znam np. ludzi, którzy namiętnie od lat 60-tych klepią te same warianty debiutowe i im się to nie nudzi. Przewagą jednak jest typ człowieka, który potrzebuje odrobiny świeżości i zmian. Mój syn, Krystek popadł swojego czasu w znudzenie szachami. Na turnieje wprawdzie jeździł, ale gra była po prostu fatalna, opierająca się na pamięci i odklepywaniu schematów. Krystian nie chciał jednak zmienić repertuaru, więc rozwiązałem to sam stawiając ultimatum - albo zagrasz co Ci każę, albo nigdzie nie pojedziesz. Nie zważałem na to, że nie ma przygotowanych żadnych wariantów. Poskutkowało na tyle, że pomimo iż brak znajomości wariantów pozostawiał wiele do życzenia, to gra była jednak bardzo twórcza i znacznie ciekawsza. W efekcie to był jeden z elementów, które pozwoliły mu wyjść z dołka. Korzyści są duże, bo dziś w zasadzie znacznie trudniej się na niego przygotować i przede wszystkim on sam, bawi się szachami i już bez narzucania debiutu z mojej strony, sam kiedy czuje taką potrzebę, gra coś innego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach