Był piękny, słoneczny dzień, a może nawet i noc, co ciężko było stwierdzić przez nisko opuszczoną, grubą roletę... Standardowy pokój szachisty, monitor blisko telewizora, oddzielony szachownicą, gdzieś tam pochowane książki szachowe, tak aby nawet policja robiąc " kocioł " nie mogła ich znaleść... Celowo obniżony żyrandol, coby nie można było się lepiej niczemu przyjrzeć i wynieść poufnych informacji... Obrót kamery w lewo i widzimy tajemniczego jegomościa... Na jego twarzy widać ślady upływającego czasu... Mętny wzrok próbujący przebić się przez cienką warstwę tapety, zanim dobierze się do ściany, siwe włosy to tu, to tam, w większości usuwane na bieżąco, postura lekko zgarbiona pod wpływem niewidzialnego ciężaru, niewypowiedzianego problemu gnębiącego i odbierającego radość życia tego nieszczęśnika... Gdy próbowaliśmy z operatorem dotrzeć bliżej, nasze ruchy paraliżowało nadzwyczaj zagęszczone powietrze, przez co dalsze poruszanie się było niemożliwe... Każdy mięsień wył z bólu, a my mogliśmy je wszystkie policzyć " na czucie "... Napięcie było wyczuwalne w powietrzu... Było tak wielkie, jakby miało dojść do potężnej eksplozji i nawet my byśmy tego nie wytrzymali, gdyby nie to, że jesteśmy z profesjonalnej stacji telewizyjnej. Jesteśmy więc twardzielami, a to zobowiązuje. Gdy tak staliśmy zszokowani, nasze czułe receptory słuchu zaczęły wychwytywać dziwne, narastające odgłosy... postukiwania, jakby coś o coś obijało... Po krótkim namyśle doszliśmy do wniosku, że to kołaczą myśli w głowie tego biedaka. Nie mogąc się zbliżyć , a tym bardziej zajrzeć do środka źródła odgłosów, postanowiliśmy dostroić nasze fale mózgowe na odpowiednią częstotliwość... Po 3 h 47 minutach i 16 sekundach udało nam się wyłapać jakiś niezrozumiały bełkot, godzinę później jakieś sylaby, a rezygnując z kolacji i porannego posiłku dnia następnego potrafiliśmy wyłapywać już pierwsze wyrazy... Trochę gimnastyki umysłowej i uzyskaliśmy proste pytanie w przestawionym szyku i nie było to pytanie o cel istnienia, czy inne nurtujące filozofów problemy natury egzystencjonalnej. Wyodrębiliśmy - ?, ten, jechać, turniej, na, Mam, szachowy. Nareszcie zrozumieliśmy to czego inni nie potrafili. Nawet słynny Holmes przyszedł specjalnie nam pogratulować... Kolega, operator, zachowując resztki przytomności wziął nawet autograf. Wtem, żywy posag poruszył się... Odwrócił się w naszym kierunku i błyskotliwie, z przerażającą precyzją zapytał " A Wy tu czego ? ". I znów refleksem karabinu maszynowego popisał się nieoceniony kamerzysta. Z ogromnym zapałem i bardzo szybko wyjaśnił w jednym zdaniu, składającym z 593 słów, dlaczego należałoby pojechać na ten turniej. Napomnieć należy, że zdanie było bez wyraźnie zaznaczonej kropki, a więc umożliwiało ponowy powrót do niego i dopisanie niezliczonego i specjalnie dobranego ciągu znaków, powszechnie uważanych za słowa. Na twarzy człowieka " we mgle " zarysował się lekki uśmiech

. " A znacie Kodeks Szachowy ? ". W tym momencie nasze szczeny rąbnęły o podłogę... Siłę uderzenia zamortyzował dywan, stary i mocno już ubity, ale zawsze... Zrozumieliśmy, że już nic nie zdziałamy, ani nie pomożemy... Nie będąc szachistami nie byliśmy w stanie... :/. Odprowadzającemu nas do drzwi gospodarzowi podziękowaliśmy wylewnie za brak kafelek na podłodze w małym pokoju... Następnie udaliśmy sie do rentgena na zdjęcia, po czym postanowiliśmy zrobić coś ze swoim życiem, nauczyć się gry w szachy, a nawet Kodeksu, żeby móc potem pomagać innym... A co z obiektem naszego zainteresowania ? Plotki donoszą, że odpalił kompa, zalogował się na szachista.com i poprosił forumowiczów o pomoc... Ponoć napisał nie inaczej, jak tylko tak:
" Witam.
Mógłby ktoś pokrótce wyjaśnić mi najistotniejsze zasady postępowania w czasie gry turniejowej ? Chodzi o reklamacje jakieś, inne dziwne sytuacje i temu podobne ? Czego unikać, jak się zachowywać ?
Z góry dziękuję. "
Czyż to nie genialne w swojej prostocie ?!!
Sprawozdanie dla Państwa przygotowali - M. Karol i Karol M, z telewizji " Dla Ciebie ".
_________________
Jestem kompiarzem... Dlaczego ? Bo na kurę nie wchodzę z playstation, tylko kompa... <brecht ze wszystkich wyzywających od kompiarzy>.