co wg Was jest lepsze?
wyspecjalizowanie się w jednym otwarciu dla białych (np. 1.e4 i dążenie przykładowo do partii hiszpańskiej + jeden wariant na francuską, jeden na rosyjską, jeden na Caro-Kann itd..)
i dwoma/trzema otwarciami czarnymi? przeciw e4,d4,c4 itd..
następnie zgłębiać te warianty??
i druga opcja:
mieć kilka otwarć - np. pozostać przy 1.e4 ale grać powiedzmy hiszpańską i szkocką - chodzi o zaskoczenie przeciwnika, z którym gramy dosyć często.. żeby nie graćna pamięć.
podobnie przy czarnych - np Sycyl i francuz/rosyjska etc na e4.. hetmańsko-indyjska i Czigorin na d4.. itd..
z jednej strony wiem (z własnego doświadczenia), że dobrze jest mieć kilka opcji, bo jak często gram z jednym gościem, to po pwenym czasie pierwsze kilkanaście posunięć robimy niemalże natychniast.. powoduje to dokładniejsze zrozumienie debiutu (nazwijmy to "szukaniem wzmocnień" przy każdej kolejnej partii), ale też w pewien sposób hamuje rozwój.. z drugiej strony ułatwia - zmniejsza ilość opcji do nauki/treningu..
oczywiście z biegiem czasu/lat zazwyczaj człowiek zmienia swój repertuar i po kilkudziesięciu latach gry jest dość wszechstronny
podsumowując - co radzicie?
w innym wątku przeczytałem mniej wiecej taką radę, odnośnie doboru repertuaru:
"graj dużo na kurniku - wszystkie debiuty, a zobaczysz co Ci podejdzie.."
tylko, żeby grać wszystko, to trzeba mieć opanowane jakieś podstawy..
taka luźna dyskusja..