Autorytet ze mnie żaden, ale dorzucę swoje trzy grosze
(tej zimy wróciłem do szachów po chyba 10 latach totalnej przerwy, wcześniej jednak to było zdecydowanie niedzielne granie, choć częste)
Na pewno nauka debiutów to sposób na szybkie zwycięstwa nad słabszymi graczami i oszczędność czasu na dalszą część gry. Każdy jednak lepszy szachista zaleca myślenie długofalowe, czyli najpierw taktyka w końcówkach, potem w grze środkowej, a dopiero potem strategia i debiuty. Oczywiście, nic nie zaszkodzi przyjrzeć się kilku pierwszym ruchom kilkunastu najpopularniejszych linii, bo to nie zajmie dużo czasu, a oszczędzi go na szachownicy, jednak zapamiętywanie dziesiątek otwarć wraz z setkami pobocznych linii nie ma sensu, dopóki nie celujesz w mistrza. Tak samo przygotowywanie tego jednego, ulubionego debiutu, bo byle odstępstwo ze strony przeciwnika zmusi nas do gry czegoś innego.
Sam debiutów dotąd nie zakuwałem, jednak grając z jednym kolegą (i przegrywając raz po raz), analizowałem oczywiście własne partie, a że on nie grał w debiutach idealnie, więc następnym razem wiedziałem, co zagrać. W efekcie zawsze w połowie partii miałem przewagę co najmniej piona, a i tak przegrywałem (i niekoniecznie były to poważne podstawienia). I dałem sobie spokój nawet z takim przygotowaniem, o ile nie były to poważne błędy. I jakoś pojawiły się zwycięstwa, i to wcale nie w końcówkach...
Za parę miesięcy, po przestudiowaniu paru książek (ogólnych i o końcówkach) i popracowawszy nad myśleniem przy desce jako takim, zajmę się książkami-wstępami do paru otwarć, które będę grał (np. z serii Starting Out). Potem coś wybiorę i za jakiś czas sprowadzę coś bardziej zaawansowanego (np. z serii Play the...). Oczywiście, wiem jak mniej więcej wygląda Dragon, Petrov, Grunfeld itp., ale to tylko kilka ruchów w ramach głównych linii.
Krótko mówiąc, wolę wygrać przegrany mecz, niż przegrać wygrany.
Jak to powiedział Waltzkin - studiując końcówki, "you are learning the heart of chess, (...) how pieces move" (z pamięci). Wszystkiego i tak nie zapamiętasz, a ucząc się taktyki, do pewnego momentu nie będziesz musiał.
Oczywiście mówię cały czas o w miarę normalnym tempie gry, gdzie ta oszczędność czasu na początku nie jest kluczowa. Bo przygotowywanie debiutów z myślą o tym, aby wygrać na czas... No cóż, poniżej 30+30 w ogóle nie schodzę (z reguły - w necie - gram 90+30, ew. 60+30), raz czy drugi grałem 15 w ramach testów serwera i to wszystko.