2008_01 Magazyn SzachistaStrona: 2/2 (447 słów w tym tekście) (2542 ) 
Od redakcji
Rok 2007 był pomyślnym rokiem dla polskich szachów. Największy sukces odniosły Panie zdobywając srebrny medal w DME oraz 5 miejsce w DMŚ. Do tego doszły medale indywidualne Marty Przeździeckiej, Jolanty Zawadzkiej i Iwety Rajlich. Niezwykle miłą niespodziankę sprawili mężczyźni plasując się na wysokim 4 miejscu w DME, a debiutujący w ekipie, rewelacja sezonu, Grzegorz Gajewski zdobył medal na III szachownicy. Tradycyjnie dobrze spisała się młodzież, czego dowodem jest srebrny medal Jolanty Zawadzkiej na MŚ do 20, medale juniorek i juniorów na ME 10-18 lat - złoty Aleksandry Lach oraz srebrne Anny Iwanow, Hanny Leks i Dariusza Świercza i naturalnie srebro Marcela Kanarka na MS do 14 lat. Na koniec roku dwa medale ME w szachach szybkich Tomasza Markowskiego i Wojciecha Morandy. W rozwiązywaniu zadań Piotr Murdzia przywiózł dwa brązowe medale z MŚ i ME, Jacek Stopa stanął na najwyższym podium ME do 23 lat, a drużyna dorzuciła brąz na DME.
Czterech naszych czołowych zawodników reprezentowało nas w Pucharze świata. Niestety rezultaty nie odpowiadały oczekiwaniom, gdyż najlepiej spisujący się Bartłomiej Macieja dotarł tylko do III rundy, czyli znalazł się tylko w gronie 32 najlepszych graczy.
Polacy mieli kilka dobrych występów w turniejach międzynarodowych, ale w sumie ich pozycje na liście FIDE na 1 stycznia 2008 uległy znacznemu pogorszeniu. Znacznie lepiej przedstawiają się panie, a szczególnie Monika Soćko, która miała kilka spektakularnych wystąpień turniejowych i na liście FIDE znajduje się w gronie najlepszych zawodniczek świata.
Na listach FIDE brylują Kramnik i Anand, natomiast wśród kobiet Hinduska Humpy Koneru idzie śladami wielkiego rodaka mistrza świata Ananda. Koneru przekroczyła barierę 2600 p. i zaczyna powoli gonić niezagrożoną od wielu lat Judit Polgar.
Na tym tle jaskrawo widać poważny problem naszych szachów, jakim jest bardzo wolny awans naszej młodzieży do czołówki krajowej i światowej, zarówno damskiej, jak i męskiej. Widać brak determinacji. Zawodnicy i zawodniczki zadowalają się zajęciem nagrodzonego miejsca w turniejach i wzięciem jakiejś tam marnej „kasy“, natomiast nie walczą o wysokie rezultaty punktowe, o zdobycie pierwszego miejsca z przewagą punktu lub nawet dwóch nad następnym zawodnikiem. Dopiero takie podejście gwarantuje postęp i awans do czołówki światowej, co widać na przykładach Nawary, Carlsena, Karjakina i Radżabowa. Walka o „kasę“ na poziomie dzielonego III miejsca pociąga za sobą średniactwo i już na zawsze spycha do grona zawodników bez żadnych perspektyw na dalsze sukcesy.
Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny |