2004_08 Magazyn Szachista Strona: 2/2 (439 słów w tym tek¶cie) (5286 ) 
Od redakcji
Pojemno¶ć „Magazynu Szachista” jest ograniczona, czego nie można powiedzieć o pomysłowo¶ci FIDE i ECU. Obie te organizacje prze¶cigaj± się w przesuwaniu imprez i zmianach kalendarzy rozgrywek. Trzy kluczowe turnieje dla naszej dyscypliny, championaty ME, M¦ kobiet i M¦ FIDE odbyły się w okresie od połowy maja do połowy lipca. W tej sytuacji skromne łamy miesięcznika mogły pomie¶cić tylko wyniki i ogólne komentarze o przebiegu imprez.
M¦ kobiet po wielu protestach przeniesiono z Batumi do Elisty. W Gruzji było o krok od wojny domowej i nikt nie chciał zawodniczek narażać na szwank. Panie, prawie w komplecie, stawiły się w Kałmucji, na go¶cinnej ziemi prezydenta FIDE i stoczyły zacięt± walkę o prymat na ¶wiecie. Nie uczestniczyła wielokrotna mistrzyni ¶wiata Xie Jun, gdyż praktycznie wycofała się z gry wyczynowej. Zabrakło też mistrzyni ¶wiata z 2001 roku Chinki Zhu Chen, któr± zatrzymały w Katarze sprawy rodzinne. Jest małżonk± am. Al Modiahkiego.
Sukces Antoanety Stefanowej był całkowicie zasłużony. Jej rywalka w finale Jekatierina Kowalewska, też utytułowana zawodniczka, nie miała wiele do powiedzenia. Do tytułu mistrzyni Europy, z Warny 2002 roku, Stefanowa dorzuciła koronę szachow± i wysoki ranking na lipcowej li¶cie FIDE. Znacznie więcej oczekiwali¶my od naszych reprezentantek. Niestety w oficjalnych mistrzostwach ¶wiata i Europy nie potrafi± znaleĽć się w strefie medalowej, choć nie ulega w±tpliwo¶ci, że talentem nie ustępuj± najlepszym na ¶wiecie.
Trudno potraktować poważnie rozgrywki panów o ME i M¦ FIDE. W ME, w Turcji, z różnych powodów, nie zagrali w ogóle Rosjanie, Hiszpanie, Francuzi, Anglicy i praktycznie Niemcy, a wiele innych krajów przysłało pojedynczych reprezentantów. ME zostały w ten sposób zdegradowane do openu ¶redniej klasy, w którym zagrało kilku dobrych zawodników. Faworytem był Wasilij Iwanczuk i nie zawiódł pokładanych nadziei.
Polska była reprezentowana przez drużynę olimpijsk±, która niestety nie popisała się. W zasadzie tylko Robert Kempiński może być zadowolony z awansu do M¦ w 2005 czy też 2006 roku, chociaż ósm± lokatę w tych warunkach trudno nazwać sukcesem.
Lepiej spisali się nasi gracze w M¦ FIDE w Libii, choć odnosi się to tylko do Michała Krasenkowa, który awansował do IV rundy, przypominaj±c sobie dobre czasy z Groningen 1997 roku. M¦ były zdecydowanie silniejszym turniejem niż ME. Zupełnie niespodziewanie triumfował Uzbek Rustam Kasimdżanow. Jego zwycięstwa w kilku meczach zostały odniesione w barażach.
Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny |