2004_10 Magazyn SzachistaStrona: 2/2 (429 słów w tym tekście) (5522 ) 
Od redakcji
Wspaniałą oprawę otrzymał mecz o tytuł mistrza świata w szachach klasycznych, który rozegrano w małej miejscowości Brissago w eleganckich pomieszczeniach fabryki cygar Dannemana. Władimir Kramnik wywalczył tytuł w Londynie w 2000 roku, pokonując osiadłego na szachowym tronie Garri Kasparowa. Teraz, po czterech latach i licznych perturbacjach stanął w obronie tytułu z młodszym o cztery lata Peterem Leko, który wygrał turniej pretendentów w Dortmundzie w 2002 roku. Mecz w Brissago odbywał się pod patronatem niedawno utworzonej organizacji zawodników, działaczy i sędziów ACP (Association of Chess Professionals), której przewodniczy francuski arcymistrz Joel Lautier, zwycięzca memoriału Rubinsteina w Polanicy Zdroju w 1991 roku.
Przebieg meczu był niezwykle dramatyczny, ale wiele partii stało na wysokim poziomie, co podkreślało rangę spotkania. Kramnik dość szczęsliwe objął prowadzenie w I rundzie, ale po ósmej prowadził challenger, aż do ostatniej XIV rundy. Sukces Kramnika w decydującej partii zapewnił mu remis w meczu i obronę tytułu.
Teraz wszyscy stawiają sobie pytania czy dojdzie do meczu zjednoczeniowego, czy świat szachowy będzie miał jedynego mistrza świata? FIDE zapowiedziało, że dwunastopartiowy mecz pomiędzy mistrzem świata FIDE Kasimdżonowem i liderem listy rankingowej Kasparowem odbędzie się w Dubai w styczniu 2005 roku i będzie grany klasycznym tempem gry. Zwycięzca wystąpi w meczu zjednoczeniowym i zagra z Kramnikiem. Ale Kramnik i jego menadżer sceptycznie odnoszą się do tej koncepcji. Przede wszystkim obecnie mają sponsora, mają patronat ACP i mogą prowadzić odrębny cykl rozgrywek o MŚ w szachach klasycznych. Nikt nie chce wchodzić do „kotła” FIDE i grać w turnieju pucharowym z udziałem 128 zawodników, już od I rundy. Dlatego FIDE musi poczynić pewne ustępstwa i zaproponować modyfikację rozgrywek drużynowych MŚ oraz zmienić tempo gry. Moim zdaniem pertraktacje potrwają przynajmniej dwa lata i ich rezultaty są trudne do przewidzenia.
W drużynowych mistrzostwach Polski, rozgrywanych we wrześniu, dokonano przeglądu najlepszych 54 zespołów, grających w ekstraklasie, I i II lidze. Rozgrywki były doskonale zorganizowane, a walka zacięta na wszystkich szczeblach. Warszawska Polonia, w której składzie gra sześcioro olimpijczyków nie miała konkurencji, mimo że najsilniejszy konkurent - Polfa z Grodziska Maz. poczynił spore postępy. Debiutant warszawski Damis wywalczył brązowe medale po zaciętej rywalizacji z PTSz Płock. Powrót do ekstraklasy zanotowały dwa silne zespoły JKSz Jaworzno i Stilon Gorzów Wlkp.
Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny |